
Zastanówmy się: jaki jestem jako Człowiek? Czy jestem uczciwy wobec własnej Duszy? Środowisko tej planety uformowało „uczciwość” pod swoje niskie standardy: bywa grzecznie, bywa poprawnie, ale rzadko bywa prawdziwie.
Uczciwość środowiskowa to zestaw umów i przyzwyczajeń; dziś często sprowadza się do „trzeba pojechać, trzeba odwiedzić”, do słów bez treści.
Tymczasem uczciwość wobec Duszy – a więc wobec Kreacji i Stwórcy – to stan serca, spójność myśli–słów–czynów z tym, co mówi wewnętrzne Sumienie.
Patrzymy na rodziców, od których otrzymaliśmy ciało, gdzie mieszka nasza Dusza. Mówimy o nich dobrze, lecz pytanie brzmi: co czujemy i co czynimy? Czy codziennie dajemy Duszy uwagę, ciszę, Pokój? Czy tylko powtarzamy frazy, a żyjemy według nawyków środowiska? Bo uczciwość wobec Duszy nie rodzi się w „ładnych zdaniach”, lecz w codziennych wyborach.
Trzeba rozgraniczyć dwa porządki:
Uczciwość środowiskową – zależną od miejsca, kultury, zwyczaju, interesu.
Uczciwość Duszy – zakorzenioną w Prawdzie, Miłości, Pokoju i Pokorze, niezależną od okoliczności.
Umysł – złożony z rozumku, myśli i interpretacji – potrafi nas przekonać, że „już jestem w zrozumieniu Duszy”. A to bywa jedynie projekcja. Do uczciwości Duszy dochodzi się transformacją, nie zmianą dekoracji życia. Zmiana miejsca, pracy czy kalendarza bez zmiany wewnętrznego porządku to dalej fizyczność.
Transformacja zaczyna się, gdy sercem uzgadniam swoje decyzje zgodnie z Prawami Stwórcy.
Dzisiejsze zadanie jest proste i wymagające zarazem:
usiądźmy w ciszy, wejdźmy w przestrzeń serca i zapytajmy:
– Czy to, co robię, jest zgodne z Głosem Duszy?
– Gdzie moja „uczciwość” jest tylko środowiskowym rytuałem?
– Jak mogę od dziś przywrócić spójność między tym, co czuję w Duszy, a tym, jak żyję?
Niech Uczciwość wobec Duszy stanie się podstawą naszego rozumowania. Gdy wybieramy ją nad wygodę środowiska, wracamy do Rdzennych Wartości i zaczynamy naprawdę nieść Pokój – najpierw w sobie, potem światu.
