
W dniu dzisiejszym zatrzymajmy się na chwilę i zadajmy sobie pytanie: czy naprawdę szanujemy życie? Nie w teorii, nie w słowach, ale w codziennym podejściu, w sposobie, w jaki myślimy, czujemy i działamy. Każdy rozumny człowiek wie, że jeśli pragniemy być szanowani, musimy jako pierwsi ten szacunek okazywać — bezwarunkowo, nie oczekując niczego w zamian. W tym przypadku chodzi o szacunek do życia.
Czym jest nasze życie? Czy traktujemy je jako coś, co ma nam służyć — jak narzędzie, które wykorzystujemy wedle własnej woli? A może odwrotnie — czy to my służymy życiu? Jeśli tak, to w jaki sposób? Jakie jest nasze podejście — czy służymy życiu z przymusu, czy z własnej woli, ze świadomego wyboru serca?
Życie to nie tylko ciąg zdarzeń i decyzji. Życie to Dusza. A Dusza to przejaw Stwórcy w nas. To z nią jesteśmy w nieustannym połączeniu, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy. I to właśnie nasze codzienne podejście do życia jest odbiciem naszego stosunku do Stwórcy. Nikt inny za nas nie wybierze. To my sami decydujemy, czy chcemy iść drogą budowania, czy drogą destrukcji. Każdy dzień spędzony w ciele jest kolejną okazją, by coś zbudować — w sobie, w innych, w przestrzeni, którą współtworzymy.
Nie jesteśmy bezwolnymi uczestnikami tego świata. Jesteśmy wolą — żywą, świadomą, odpowiedzialną. To my tworzymy naszą rzeczywistość. To my odpowiadamy przed Stwórcą za każdy czyn, każdą myśl, każde słowo. A więc wszystko, absolutnie wszystko, jest w naszych rękach. Wybór należy do nas. Czy okażemy szacunek Życiu — a tym samym Stwórcy — właśnie dziś?
