
W dniu dzisiejszym przemyślmy, czy potrafimy z pokorą przyjąć odpowiedzialność za wszystkie swoje myśli, słowa i czyny. Człowiek XXI wieku bardzo często najpierw działa „po swojemu”, bo tak chce, bo czuje się wolny, bo uważa, że wie lepiej. A gdy pojawiają się konsekwencje, przychodzi pytanie: dlaczego mnie to spotkało? co to ma być?
Czyż nie jest to brak zgody z prawami Stwórcy i z zasadami funkcjonowania życia? Czy w tej wielkiej, źle rozumianej wolności człowiek się nie pogubił? A może pogubił się do tego stopnia, że – mówiąc obrazowo – zjadł ciastko, a potem zastanawia się, dlaczego już go nie ma.
Rozwiązanie jest proste. Ciastka nie ma, bo zostało zjedzone. Tak samo jest z życiem. Każda myśl, każde słowo i każdy czyn mają swój skutek. Nie istnieje działanie bez konsekwencji. To, co wysyłamy w świat, wraca do nas w takiej formie, w jakiej zostało wypuszczone.
Dlatego tak ważne jest, aby zatrzymać się i uczciwie przyjrzeć się sobie. Zadać sobie pytanie: do czego doprowadziły mnie moje decyzje? Jakie owoce przyniosły moje wybory? Czy były one zgodne z prawami Stwórcy, czy jedynie z moim chwilowym „chcę”?
Droga do Stwórcy nie prowadzi przez przekonanie, że wiemy lepiej. Prowadzi przez pokorę, zrozumienie i zgodę na Jego prawa. Tylko wtedy, gdy człowiek decyduje się iść Jego drogą – a nie własnymi skrótami – zaczyna porządkować swoje życie.
Odpowiedzialność nie jest karą. Jest darem. To ona pozwala nam uczyć się, wzrastać i wracać na drogę pokoju. Bez niej wolność staje się chaosem, a życie ciągłym zdziwieniem, że skutki pojawiają się tam, gdzie wcześniej były czyny.
Dziś więc zatrzymajmy się i spójrzmy na siebie z prawdą. Nie po to, by się osądzać, lecz po to, by zrozumieć. Bo tylko świadomy Człowiek, który bierze odpowiedzialność za swoje wybory, może naprawdę iść drogą Stwórcy.
