
Człowiek jest wielkim dziełem Stwórcy. Został wyposażony w potężne narzędzie do życia, rozwoju i kreacji. Tym narzędziem jest Miłość. To ona jest największą siłą, jaką Człowiek otrzymał — siłą zdolną przemieniać rzeczywistość, uzdrawiać relacje i budować Pokój.
Czasem mówi się o miłości jak o „broni atomowej” — nie w dosłownym znaczeniu, lecz jako przenośni. Broń kojarzy się ze zniszczeniem, a miłość jest jej całkowitym przeciwieństwem. Jednak skala oddziaływania miłości jest tak wielka, że można ją porównać do energii zdolnej zmieniać wszystko. Problem pojawia się wtedy, gdy Człowiek nie umie tej siły używać.
Miłość, zamiast być świadomym narzędziem życia, została skierowana w ślepą emocjonalność. Potężne uczucie zostało zredukowane do pustych gestów, frywolnych słów, przypadkowych deklaracji. „I love you” wypowiadane bez zrozumienia, zapisane na murach i słupach, pozbawione głębi i odpowiedzialności, z czasem niszczy prawdziwe emocje i uczucia. Spłyca Miłość, zamiast ją budować.
A Miłość to nie slogan.
Miłość to potęga.
Miłość to życie.
Bez Miłości nie ma życia — jest jedynie bytowanie. Jest trwanie w marazmie codzienności, w pustce, w powtarzalności bez sensu. Człowiek, który oddał w sobie ducha Miłości, oddał jednocześnie sens swojego istnienia.
Dlatego tak ważne jest, aby ten sens odnaleźć na nowo. Aby nauczyć się pokory — do siebie, do Stwórcy, do życia swojego i życia innych. Aby przypomnieć sobie, że żyjemy według praw Stwórcy, a nie według chwilowych zachcianek świata.
Jednym z tych praw jest prosta, lecz głęboka zasada:
co daję, to otrzymuję — jak daję, tak dostaję.
Gdy żyjemy w prawdzie ze sobą, gdy używamy Miłości świadomie, z pokorą i odpowiedzialnością, stajemy się odporni. Wtedy nic i nikt nie jest w stanie nas złamać ani odciągnąć od prawdziwej, Boskiej Miłości.
To właśnie jest narzędzie, które jako dziecko Stwórcy nosi w sobie każdy Człowiek.
