
Zastanówmy się dziś, na jakim etapie jesteśmy w spotkaniu ze Stwórcą.
Każdy z nas pragnie spotykać się ze Stwórcą na stałe. Każdy z nas nosi w sobie głęboką potrzebę usłyszenia Jego głosu, poczucia Jego obecności i wejścia w prawdziwą relację z tym, z czego pochodzi nasze istnienie.
Stwórca czeka na nas cały czas. Nie oddala się od Człowieka. Nie zamyka przed nim drogi. To raczej Człowiek, poprzez swoje wybory, myśli, emocje i brak Pokoju, może oddalać się od możliwości prawdziwego usłyszenia.
Dlatego warto zapytać siebie: czy budujemy w sobie tyle Pokoju, aby móc usłyszeć Stwórcę? Czy mamy w sobie tyle Miłości, aby stworzyć sobie drogę do Stwórcy? Czy jesteśmy Człowiekiem pokojowym nie tylko w pragnieniu, ale w codziennym życiu?
Bo czym innym jest chcieć spotkać się ze Stwórcą, a czym innym jest na stałe w tym być.
Chcenie może być początkiem drogi. Może być pierwszym poruszeniem Serca. Ale samo chcenie nie wystarczy, jeśli za nim nie idzie budowanie Pokoju, Miłości, pokory i wewnętrznej gotowości.
Być na stałe w relacji ze Stwórcą oznacza żyć tak, aby nasze myśli, słowa i czyny tworzyły przestrzeń dla Pokoju. Oznacza stawać się Człowiekiem, który nie tylko mówi o Miłości, ale ją praktykuje. Nie tylko pragnie Stwórcy, ale przygotowuje w sobie miejsce, w którym może Go realnie usłyszeć.
To właśnie ten stan bycia na stałe staje się przepustką do Stwórcy.
Nie jako nagroda z zewnątrz, ale jako naturalny wynik tego, co Człowiek zbudował w sobie. Im więcej Pokoju nosimy w Sercu, tym ciszej staje się w naszym wnętrzu. A im ciszej w naszym wnętrzu, tym łatwiej usłyszeć to, co od dawna do nas przemawia.
