
Człowiek ma niezwykłą skłonność do uciekania myślami w dwa kierunki. Albo wraca do przeszłości i rozważa, co by było, gdyby…, albo biegnie w przyszłość, planując, projektując, snując marzenia. Umysł lubi te wędrówki. Dają złudzenie kontroli, poczucie sprawczości, chwilowe ukojenie.
A jednak rzadko kiedy prowadzą do realnej zmiany.
Gdy Człowiek wraca myślami do przeszłości, zwykle wyrywa z niej jeden fragment. Jedną decyzję. Jedno słowo. Jedno zdarzenie. Chciałby je poprawić, cofnąć, zmienić. Nie bierze jednak pod uwagę, że życie nie jest zbiorem pojedynczych kadrów. Jest ciągłością. Zmiana jednego elementu zmieniłaby wszystko: relacje, drogę, doświadczenia, ludzi, których spotkał, a nawet samego Człowieka. Przeszłość nie jest po to, by ją naprawiać — jest po to, by ją zrozumieć.
Z kolei przyszłość…
Człowiek uwielbia planować. Marzyć. Wyznaczać cele. Obiecywać sobie, że kiedyś będzie inaczej. A jednak z doświadczenia wie, że niewiele z tych planów realizuje się dokładnie tak, jak je sobie wyobrażał. Przyszłość zawsze weryfikuje ludzkie projekty. Nie dlatego, że marzenia są złe — lecz dlatego, że są tworzone z poziomu rozumku, a nie z poziomu prawdy o sobie.
I tu pojawia się pytanie, które rzadko zadajemy:
A co z tu i teraz?
Co z moim obecnym życiem?
Co z tym, co naprawdę mogę zrobić dziś — nie jutro, nie kiedyś, nie po naprawieniu przeszłości, ale teraz?
Tu i teraz Człowiek ma największą moc. Nie w cofnięciu czasu. Nie w kontrolowaniu przyszłości. Ale w decyzji, komu pozwala siebie prowadzić w tej jednej chwili, która naprawdę istnieje.
Być może, aby zacząć działać mądrze, warto udać się do Tego, który wie najlepiej. Do Tego, który widzi całość, a nie wycinek. Do Tego, który zna plan nie tylko dla jednego zdarzenia, ale dla całego życia.
Stwórca nie jest daleko.
Nie jest ukryty w przyszłości ani zamknięty w przeszłości. Dostęp do Niego jest tu i teraz — w ciszy, w sercu, w gotowości, by przestać robić wszystko „po swojemu”.
To wymaga odwagi.
Bo prowadzenie przez Stwórcę oznacza rezygnację z ciągłego poprawiania życia według własnych schematów. Oznacza zaufanie. Oznacza zgodę na to, że nie wszystko muszę rozumieć, planować i kontrolować.
I nie chodzi tu o oczekiwania.
Nie chodzi o to, by czegoś żądać, przyspieszać czy wymuszać. Chodzi o postawę: jestem gotów być prowadzony.
Na końcu jednak pozostaje pytanie, którego nikt za Człowieka nie zada i na które nikt za niego nie odpowie:
Czy ja naprawdę chcę?
Czy chcę przestać uciekać w przeszłość i przyszłość?
Czy chcę wziąć odpowiedzialność za swoje teraz?
Czy chcę zaufać bardziej niż planować?
Bo jeśli odpowiedź brzmi „tak”, wtedy wszystko zaczyna się układać nie według ludzkiego pomysłu — lecz według Planu Stwórcy.
A ten Plan zawsze prowadzi do Pokoju.
