
Warto dziś zatrzymać się na chwilę i zadać sobie proste pytanie: czym karmimy swój umysł?
Obserwując małe dziecko, często dochodzimy do wniosku, że nie rozumie tego, co do niego mówimy. Wydaje się, że nie słucha, nie chce czegoś zrobić albo nie potrafi czegoś pojąć. A może prawda jest zupełnie inna?
Dziecko przychodzi na świat z naturalną zdolnością odczuwania. Jego zrozumienie życia rodzi się przede wszystkim z emocji. Odczuwa atmosferę, intencję, Miłość, spokój lub ich brak. Jego umysł karmiony jest głównie przez to, co płynie z Duszy i przez emocje, które odbiera z otoczenia.
Tymczasem dorośli bardzo często komunikują się wyłącznie językiem rozumu. Mówią słowami, zasadami, poleceniami i oczekiwaniami. Dziecko odbiera jednak coś więcej niż same słowa. Odbiera stan emocjonalny Człowieka, który te słowa wypowiada.
Z biegiem lat wielu z nas stopniowo oddala się od tego naturalnego sposobu postrzegania świata. Uczymy się analizować, oceniać i kierować wyłącznie tym, co widzą nasze oczy, słyszą uszy i odbierają pozostałe zmysły. Coraz rzadziej wsłuchujemy się w to, co odczuwamy.
Tak samo działo się z naszymi rodzicami, dziadkami i wcześniejszymi pokoleniami. Pokolenie po pokoleniu coraz bardziej przyzwyczajaliśmy się do życia opartego na świecie zewnętrznym, zapominając o świecie emocji i wewnętrznego odczuwania.
Można powiedzieć, że rdzenny Człowiek to ten, który rozumie emocje, potrafi je odczuwać i kierować się nimi w swoim życiu. Natomiast Człowiek środowiskowy kieruje się głównie tym, co podpowiada mu otoczenie, pięć zmysłów oraz przyjęte schematy funkcjonowania.
Dlatego warto dziś przyjrzeć się samemu sobie.
Czym karmimy własny umysł?
Czy karmimy go wyłącznie informacjami płynącymi ze świata zewnętrznego?
Czy pozostawiliśmy jeszcze miejsce na odczuwanie, refleksję i kontakt z tym, co płynie z naszego wnętrza?
A może wciąż żyje w nas część tej rdzennej Natury, która potrafi rozumieć życie nie tylko rozumem, ale również sercem?
Niech dzisiejszy dzień będzie okazją do zbadania własnego umysłu i tego, czym naprawdę go karmimy. Być może właśnie tam znajdziemy odpowiedź na wiele pytań dotyczących nas samych
