
Często Człowiek nie zauważa serca. Często go nie widzi. Traktuje je jak mięsień, jak część fizycznego ciała, która ma po prostu działać, bić równo i nie przeszkadzać.
A kiedy naprawdę zaczyna je zauważać?
Często dopiero wtedy, gdy pojawia się strach. Gdy serce zaczyna bić inaczej. Gdy ciało woła. Gdy nagle to, co było oczywiste, przestaje być pewne.
Czy to jest uczciwe?
Prawo Kreacji brzmi: co dajesz, to dostajesz.
Jeżeli nie traktujemy swojego serca z Miłością, jak możemy oczekiwać, że świat będzie traktował nas z Miłością? Jeżeli zauważamy serce dopiero wtedy, gdy dopada nas lęk, to jaką relację z nim budujemy?
Relację Miłości czy relację strachu?
Jeżeli dajemy uwagę sercu tylko wtedy, gdy się boimy, uczymy się wracać do niego poprzez strach. Ale czy dziecko Stwórcy ma żyć w strachu, aby przypomnieć sobie o sercu?
Serce nie jest tylko kawałkiem mięsa. Jest miejscem głębokiego życia. Jest przestrzenią, w której Człowiek może poczuć Miłość, Pokój, wdzięczność i obecność Duszy.
Dlatego dziś zatrzymajmy się przy sercu nie ze strachu, lecz z Miłości.
Zauważmy je wcześniej. Podziękujmy mu wcześniej. Poczujmy je wcześniej.
Niech to będzie naszą pracą na cały dzień: zobaczyć, jak traktujemy swoje serce.
Czy dajemy mu Miłość, spokój i wdzięczność?
Czy przypominamy sobie o nim dopiero wtedy, gdy pojawia się strach?
Zadajmy sobie dziś pytanie: jak ma żyć dziecko Stwórcy?
W strachu przed utratą życia czy w Miłości do daru życia, który każdego dnia bije w jego sercu?
Niech odpowiedź przyjdzie nie z głowy, lecz właśnie z serca.
