
Prawdą jest, że jesteśmy dziećmi wielkiej energii stworzenia. Jako dzieci tej przestrzeni powinniśmy kierować się Prawdą, Pokojem i Miłością.
A jednak, jako dzieci tej ziemi, tej cywilizacji, tej przestrzeni — zachwyciliśmy się światem materii. Oczarowani przysłowiowymi świecidełkami, oddaliśmy swoje jestestwo w zamian za złudzenia.
Wyobraźmy sobie, że mieszkamy w domu wielopokoleniowym. Mamy rodziców, dziadków, może pradziadków. Żyjemy z nimi pod jednym dachem. Spotykamy się codziennie, mijamy na korytarzu, w kuchni, w ogrodzie. Ale… nie mówimy do nich. Nie patrzymy im w oczy. Nie zauważamy ich obecności, jakby byli niewidzialni.
Jak by się czuli nasi rodzice i dziadkowie, gdybyśmy ich tak traktowali? Czy nie byliby smutni? Czy nie cierpieliby w milczeniu, pragnąc naszej uwagi, miłości, czułego spojrzenia?
Tak samo jest z naszym wnętrzem. Tak samo jest z naszymi Duszami — Duszą Człowieka i Duszą Fizyczności. Każdy organ w naszym ciele: wątroba, nerki, płuca, serce, mózg — to jak członkowie rodziny. Żyją, pracują, współtworzą nasze istnienie w świecie materii.
Jak często do nich mówimy? Jak często dziękujemy, że dzięki nim możemy doświadczać życia, oddychać, czuć, tworzyć? Czy w ogóle je widzimy?
To pytanie, które warto dziś zadać samemu sobie: Jak podchodzę do moich organów, do moich Dusz? Czy potrafię je zauważyć i obdarzyć szacunkiem, jakim obdarzam bliskich?
Niech ta refleksja stanie się początkiem nowej relacji — z samym sobą, z własnym wnętrzem, z każdą komórką, z każdą Duszą. Bo Pokój i Miłość zaczynają się od zauważenia. Od prawdziwego spotkania ze sobą.
