
Człowiek został stworzony do niesienia Pokoju poprzez Miłość. Taka jest jego pierwotna misja. Ale czy patrząc na nasze działania możemy powiedzieć, że ta Miłość obejmuje również Matkę Ziemię?
Widzimy, co robimy tej planecie. Z jej wnętrza wydzierane jest wszystko, co Człowiek uzna za przydatne: ropa, węgiel, kamienie szlachetne, kruszce, drewno. Sięgamy po zasoby bez refleksji, bez zatrzymania, bez pytania o konsekwencje. Co więcej — coraz częściej towarzyszy temu przekonanie, że „to się Człowiekowi należy”.
A przecież Człowiek nie byłby dziś w stanie funkcjonować bez zasobów Matki Ziemi. Bez jej darów nie przetrwałby ani chwili. Mimo to nazywa się rozumnym. Rozumność jednak nie polega na braniu bez granic, lecz na świadomości relacji i odpowiedzialności.
W Człowieku utrwaliło się błędne zrozumienie, że jeśli coś stoi obok i jest określane jako „niczyje”, to można to wziąć. Nic bardziej mylnego. W naturze nie istnieje „niczyje”. Wszystko jest częścią większej całości, która żyje, czuje i reaguje.
I tu pojawia się pytanie, które warto dziś sobie zadać:
Gdzie jest refleksja — co dałem, aby wziąć?
Miłość do planety nie wyraża się słowami ani deklaracjami. Wyraża się postawą, szacunkiem i świadomością, że każda ingerencja powinna być równoważona odpowiedzialnością. Dopóki Człowiek nie nauczy się tej relacji, dopóty trudno będzie mówić o prawdziwym Pokoju — zarówno na Ziemi, jak i w samym Człowieku.
Bo jak możemy nieść Pokój, jeśli nie potrafimy kochać i szanować tej planety, która daje nam wszystko?
