
Słowo bezinteresowność zostało w dzisiejszym świecie odsunięte na dalszy plan. Coraz częściej zastępują je postawy oparte na oczekiwaniu, roszczeniu i przekonaniu, że coś się Człowiekowi należy. W codziennym życiu można to usłyszeć w wielu formach. Pojawia się myślenie: „należy mi się”, „powinienem to otrzymać”, „po tym, co dałem, oczekuję czegoś w zamian”. W ten sposób to, co naturalne i głęboko ludzkie, zostało przykryte przez sposób myślenia oparty na zysku, rozliczaniu i emocjonalnym handlu.
A przecież bezinteresowność jest jedną z najgłębszych wartości wpisanych w rdzenną naturę Człowieka. Nie jest słabością ani naiwnością. Nie oznacza też rezygnacji z Siebie. Jest raczej wyrazem wewnętrznej dojrzałości i siły serca, które potrafi dawać bez ukrytego żądania. W swojej najczystszej formie bezinteresowność oznacza życie bez oczekiwań. Oznacza dawanie i przyjmowanie bez wewnętrznego przeliczania, bez budowania długu i bez oczekiwania nagrody.
W pierwotnym rozumieniu życia bezinteresowność była czymś naturalnym. Stanowiła podstawę istnienia Człowieka na tej planecie. Człowiek dawał, ponieważ czuł połączenie z innym życiem. Dzielił się, ponieważ rozumiał, że wszystko pozostaje ze sobą powiązane. Nie wspierał drugiego po to, by później coś otrzymać. Nie kochał po to, by mieć gwarancję zwrotu. Nie był obecny przy drugim Człowieku po to, by w odpowiednim momencie upomnieć się o zapłatę emocjonalną. Bezinteresowność była naturalnym ruchem serca.
Dzisiaj wielu powie, że w każdej relacji istnieje choć odrobina oczekiwania. I rzeczywiście tak wygląda współczesny świat. Nie oznacza to jednak, że taki stan jest zgodny z pierwotną naturą Człowieka. To raczej świat fizyczny i materialny stopniowo wypierał bezinteresowność, zastępując ją pojęciem roszczenia. Weszło ono do kultury, zwyczajów, obyczajów i relacji międzyludzkich. Z czasem zaczęło przenikać nawet te przestrzenie, które powinny opierać się na czystości serca, takie jak pomoc, bliskość, przyjaźń, a nawet duchowość.
W rezultacie Człowiek coraz częściej daje po coś. Słucha po coś. Pomaga po coś. Nawet dobro bywa dziś obciążone oczekiwaniem. To sprawia, że relacje stają się ciężkie, a serce zamiast dawać swobodnie, zaczyna się zamykać. Tam, gdzie pojawia się wewnętrzne rozliczanie, zanika lekkość. Tam, gdzie pojawia się myśl „należy mi się”, znika naturalny przepływ.
Dlatego warto wrócić do pierwocin, do samego rdzenia zrozumienia, czym naprawdę jest bezinteresowność. Warto zatrzymać się i spojrzeć głębiej na to, co dzieje się w Człowieku wtedy, gdy bezinteresowności zaczyna brakować. Bo brak bezinteresowności rodzi oczekiwanie. Oczekiwanie prowadzi do zawodu. Zawód budzi smutek, żal i złość. A tam, gdzie narasta złość i rozczarowanie, bardzo łatwo pojawiają się napięcia, kłótnie i wewnętrzne wojny. Najpierw powstają one w samym Człowieku, a później wychodzą na zewnątrz i zaczynają kształtować relacje z innymi.
Wiele konfliktów nie zaczyna się od wielkich spraw. Często ich źródłem jest niespełnione oczekiwanie. Jest nim myśl, że dało się więcej, niż się otrzymało. Jest nim poczucie, że coś powinno wrócić, zostać docenione albo wynagrodzone. To właśnie w takich momentach Człowiek oddala się od bezinteresowności i od swojej rdzennej natury. Zamiast dawać z poziomu serca, zaczyna działać z poziomu braku. Zamiast budować Pokój, zaczyna budować napięcie.
Bezinteresowność nie oznacza jednak, że Człowiek ma rezygnować z mądrości albo pozwalać na przekraczanie własnych granic. Nie oznacza życia bez rozeznania. Oznacza coś znacznie głębszego. Oznacza działanie, którego źródłem nie jest roszczenie, lecz świadomość. Oznacza obecność, która nie wypływa z chęci zysku, ale z wewnętrznego zrozumienia. Człowiek bezinteresowny nie daje dlatego, że chce zostać uznany za dobrego. Daje dlatego, że rozumie sens dawania. Rozumie, że to, co wypuszcza z siebie, najpierw buduje jego własne wnętrze.
Właśnie dlatego bezinteresowność ma tak wielką siłę i moc. Nie buduje zależności, nie tworzy emocjonalnego długu i nie wprowadza ukrytej presji. Zamiast tego buduje wolność, Pokój i prawdziwe Człowieczeństwo. Przywraca prostotę relacjom i sprawia, że serce może znów działać w zgodzie ze swoją naturą. Bezinteresowność nie jest stratą. Jest znakiem, że Człowiek dojrzewa wewnętrznie i przestaje żyć wyłącznie z poziomu fizycznych oczekiwań.
Kiedy Człowiek wraca do bezinteresowności, wraca do tego, co w nim najczystsze. Wraca do pamięci serca, do prostoty bycia, do życia, które nie polega na nieustannym rozliczaniu. Zaczyna rozumieć, że nie wszystko musi być wymianą, że nie każda obecność potrzebuje zapłaty i że nie każda pomoc musi prowadzić do zwrotu. W takim rozumieniu rodzi się prawdziwy Pokój.
Pokój ten najpierw powstaje wewnątrz Człowieka. Potem zaczyna przenikać jego relacje, słowa i sposób bycia. A dopiero z tego może narodzić się więcej harmonii w świecie zewnętrznym. Wszystko zaczyna się od serca i od tego, z jakiego miejsca Człowiek wybiera swoje działanie. Jeśli źródłem staje się bezinteresowność, wtedy w życiu pojawia się zupełnie inna jakość. Pojawia się lekkość, prawda i głębsze zrozumienie sensu istnienia.
